
Ewa Jeziorska-Brzezińska pojawiła się u nas znikąd – w zeszłym roku odpowiedziała na moje facebookowe zapytanie o instruktora do grupy tanecznej dla dorosłych. Owe “znikąd” okazało się jednak konkretnymi i prestiżowymi miejscami, w których Ewa przez lata zdobywała swoje ogromne taneczne doświadczenie. Po prostu nasze drogi artystyczne wcześniej się nie przecięły. Takie spotkania lubię najbardziej.
Ewa to typ instruktorki i artystki, która zdobywa pełne zaufanie i budzi zachwyt uczestników już po kilku minutach zajęć. Momentalnie wyczuwacie, że zna się na robocie, ma cel i czujnie Was do niego prowadzi. Początkowo nie wtrącałem się w zajęcia (nic gorszego jak pantomek gapiący się jak tańczysz), spytałem jedynie dziewczyny, jak było. Chóralny zachwyt i już nie miałem pytań. Fabularny, sensualny pokaz na naszym Koncercie na 10-lecie był pieczątką. Kilkanaście kobiet z kilku pokoleń pokazało, jak można opowiedzieć o sobie ciałem, ruchem, zmysłowością… Stylowo, z dystansem i poczuciem humoru.
Latem zaprosiłem Ewę do poprowadzenia warsztatów z młodzieżą podczas naszego Obozu Wikingów. W 4 intensywne dni powstały 3 niezwykłe zbiorowe choreografie – emocjonalne, dopracowane, stworzone na miarę umiejętności i dynamiki każdej z grup. Leśne obozowe pokazy utwierdziły mnie w przekonaniu, że to będzie architektka ruchu scenicznego do naszych Mitów Greckich:)
To co w Ewie cenię najbardziej w kontekście teatru, to jej wszechstronność. Swobodnie porusza się w przeróżnych tanecznych stylach i umiejętnie je miesza. A to w teatrze – gdzie każdy dźwięk, ruch, myśl, obraz – ma służyć opowiadanym historiom i tworzyć spójną całość, gdzie dobierasz formę do opowieści, a nie na odwrót (patrz: farsy) – jest bezcenne.